środa, 4 lipca 2012

"Spolszczony" tabbouleh

Coś ostatnio przy okazji mojego małego kulinarnego projektu denko natchnęło na lekko słowiańskie modyfikacje przepisów. Upały panują na zmianę ze zjawiskowymi burzami i nie chce mi się zbyt gotować wykwintnych 5 daniowych obiadów, szczególnie iż przy dwóch palnikach nie byłoby to zbyt łatwe ;-) Dziś znów temperatura sięga 30 stopni a mięta za oknem aż się prosi o zerwanie no to na obiado-lunch poszła libańska sałatka tabbouleh. Prosta, szybka i niesamowicie odświeżająca! Oryginalnie podstawą jest kasza kuskus tudzież bulgur, ale ja podmieniłam ją na drobną kaszę jęczmienną.


JĘCZMIENNE TABBOULEH

Skład:

szklanka drobnej kaszy jęczmiennej
2 pomidory średnie
pęczek pietruszki
 2-3 łyżki posiekanej mięty
4 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżki soku z cytryny
sól 
pieprz

ew. posiekana dymka (ale ja fanką nie jestem)
ew. ząbek czosnku 


Kaszę gotujemy na sypko w 1,5 szklanki wody. Czekamy aż wystygnie. Pomidory kroimy na kostkę, pietruszkę siekamy grubo. Mieszamy kaszę, pomidory, pietruszkę i miętę (ew. dymkę). Dodajemy oliwę i sok z cytryny, doprawiamy solą i pieprzem.
Proporcje oliwy i soku można modyfikować według uznania. Jeśli nie wybieramy się na żadne oficjalne spotkania można dodać wyciśnięty ząbek czosnku ;)





Smacznego!

poniedziałek, 2 lipca 2012

España campeoooon!!!

Dziś niekulinarnie ale futbolowo :)
Moja ukochana La Roja zdobyła znów tytuł Mistrza Europy co mnie cieszy niezmiernie. Oglądałam wczoraj mecz w warszawskiej strefie kibica w deszczu i przy 'akompaniamencie' błyskawic, ale nic nie mogło mnie powstrzymać ;) No i miałam na sobie moją szczęśliwą spódnicę, która towarzyszyła mi przy poprzednich Mistrzostwach Europy i Świata, gdzie jak wiecie, Hiszpanie też skopali tyłki innym drużynom ;)))


piątek, 29 czerwca 2012

Manna cotta /NIEWEGAŃSKA/

Ostatnio naszła mnie chęć okrutna na coś słodkiego, ale jako że ostatnio staram się unikać rzeczy przetworzonych czy przesłodzonych/przesolonych poszukałam inspiracji w szafkach kuchennych. Szczególnie, że prowadzę swoisty kulinarny projekt 'denko'. Dla osób nie zaglądających do blogów kosmetycznych jest to akcja wykańczania zapomnianych/ niechcianych/zalegających kosmetyków przed zakupem nowych. U mnie w sumie ten projekt działa na dwóch polach: kosmetycznym i jedzeniowym. I tak zajrzałam do mej szafy wypełnionej kaszami i tak sobie myślę: "czegóż tu ja dawno nie używałam?.  Patrzę i Eureka! Manna!
No to popełniłam coś takiego:



MANNA COTTA ;)

 Skład:
 [wszystkie składniki są na 1 porcję, więc odpowiednio zwiększamy na więcej]

szklanka mleka 
(idealnie roślinnego, ale niestety nie miałam więc poszło krowie 3,2%)
3,5 łyżki kaszy manny błyskawicznej
łyżka cukru brązowego
pół łyżeczki esencji waniliowej
mus owocowy (u mnie jagody+truskawki)

Doprowadzamy mleko do wrzenia, dodajemy cukier i esencję, wsypujemy kaszę. Ciągle mieszając zmniejszamy ognień i gotujemy kaszę do konsystencji gęstego budyniu. Zdejmujemy z ognia i pozwalamy aby lekko się ostudziło. Jeszcze lekko ciepłą masę wlewamy do wcześniej przelaną zimną wodą filiżanki. Wstawiamy do lodówki. Po dosłownie 5-10 minutach już możemy wyjmować. Wstrząsamy lekko filiżanką aby się kasza oddzieliła się od ścianek. Przewracamy do góry nogami i wyjmujemy na talerzyk. Dekorujemy musem owocowym. 




Smacznego!

środa, 27 czerwca 2012

Warzywa po bengalsku i mocno owocowy deser

Kolejne danie z serii "Indie style" ;) Proste, szybkie i można kombinować z warzywami. Ja tutaj zrobiłam wersję podstawową, bo po prostu nie miałam innych warzyw na stanie, ale możecie dodać kalafiora, brokuły, cukinie, bakłażana itp itd. Lista jest dość długa.


WARZYWA PO BENGALSKU z MŁODYMI ZIEMNIAKAMI:

Skład:

2 duże marchewki
1 duża pietruszka
1/2 małego selera
cebula
puszka groszku zielonego
puszka pomidorów
5-6 małych młodych ziemniaków

po pół łyżeczki:
asafetydy
kuminu
garam masali
imbiru mielonego (można dać świeży)
rozkruszonych ostrych papryczek (i znów, mogą być świeże)
gorczycy

olej
woda
sól
pieprz

Ziemniaki wyszorować i każdego pokroić na 4 części. Ja młodych ziemniaków nie obieram, ale jeśli wam przeszkadza skórka to możecie to zrobić. Marchewkę, pietruszkę i selera obieramy i kroimy na kostkę. 
Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy asafetydę, czekamy aż się przyrumieni i dodajemy wtedy pozostałe  przyprawy przysmażamy maksymalnie minutę. Dodajemy cebulę pokrojoną w kostkę. Po chwili dodajemy warzywa, trochę wody i przykrywamy. Po 10 minutach duszenia dodajemy puszkę pomidorów, znów przykrywamy. W tym momencie jeśli dodajemy warzywa takie jak brokuły, kalafior, cukinię czy fasolkę szparagową wrzucamy ja na patelnię. Czekamy aż wszystkie warzywa zmiękną, ale nie czekamy aż się rozpadną. Doprawiamy solą i pieprzem. Na koniec, tuż przed podaniem dodajemy odsączony groszek.
Ja podałam to w brązowym ryżem.



A późniejszym popołudniem przyszedł czas na deser/ kolację. No tutaj nie będę się wygłupiać z przepisem bo to banalna sprawa;)
Zmiksowałam truskawki z jagodami do tego dodałam mango pokrojone w kostkę, kilka migdałów i suszonej żurawiny. Mmmmm pychota! Nie musiałam dodawać żadnego cukru bo truskawki i żurawina były niesamowicie słodkie.


poniedziałek, 25 czerwca 2012

Kotlety buraczane z odzysku ;-) /NIEWEGAŃSKIE/

Ahoj tam wszystkim tutaj zaglądającym!!
Wiem, że nie pojawiam się za często ale kiedy trwa Euro to przepadam :) Jestem absolutną maniaczką futbolu szczególnie w wydaniu turniejowym (jakoś mniej ligowym, no chyba że mowa o Primera División :) ) a już kiedy grają moi ukochani Hiszpanie z la Furia Roja to wszelkie kulinarne eksperymenty schodzą na dalszy bok.


Nawet w sobotę po meczu wróciłam ok 3 w nocy do domu i dlatego rano w niedzielę robiąc na szybko muffiny rabarbarowe (pyyycha) nie zrobiłam im zdjęcia a wszystko zostało spałaszowane na obiedzie u rodziców lubego ;-)
No to wrzucam lekko zmodyfikowany przepis kotletów jakie wyczarowałam z resztek pasztetu buraczano - pietruszkowego jaki odmroziłam ostatnio.
A przepis na pasztet znajdziecie TU


KOTLETY BURACZANO - PIETRUSZKOWE

Skład:

1 burak
2 małe pietruszki
jajko
bułka tarta
pół cebuli
sól
pieprz

Buraka i pietruszkę należy zetrzeć na małych oczkach tarki albo (dla leni takich jak ja) zmiksować je w blenderze, aby zostały jeszcze małe fragmenty. Masę przełożyć do garnka zalać łyżką wody i poddusić aby warzywa zmiękły. Na patelni obok podsmażyć drobno pokrojoną cebulkę na złoto.
Kiedy masa buraczana lekko przestygnie dodajemy do niej cebulę, doprawiamy sola i pieprzem. Wbijamy jajko, mieszamy i całość uzupełniamy bułką tartą aby powstała nam dająca zlepić się masa. Najlepiej najpierw spróbować dodawać jej oszczędnie i trochę poformować kotlety w dłoni tak jak np. kotlety kapuściano-soczewicowe . Kotlety obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanej patelni.




A ja jeszcze raz przypominam o akcji Siempre i fundacji Agapeanimali. Moja paczka już dziś poszła mam nadzieję, iż kosmetyki wysłane się przydadzą!


wtorek, 19 czerwca 2012

Pomóż kociakom oddając kosmetyki!!

To do wszystkich dziewczyn, które tak jak ja mają małą kontrolę nad ilością kosmetyków pojawiających się w łazienkowej szafce ;-) Siempre la belleza, którą pewnie kojarzycie już z rozdania jakie tu promowała jest pomysłodawczynią akcji, gdzie wysyłamy niechciane kosmetyki (mogą być nawet trochę zużyte) a te wędrują na aukcje allegro, które zasilą konto fundacji Agapeanimali i pójdą na utrzymanie i opiekę nad kociakami. Idealnie!! Mój projekt denko się przedłuża wybitnie, bo ciężko mi się zużywa kosmetyki, których po prostu nie lubię.


Co można wysyłać?
1. Kosmetyki. W dobrym stanie, niezniszczone, nieprzeterminowane, nie całkowicie zużyte. Pełna dowolność, kolorówka, pielęgnacja, perfumy, co tylko macie i chcecie oddać. Nie muszą być to produkty nowe i nieużywane!
2. Biżuteria. Nie, nie złota :D Również nie zniszczona, w dobrym stanie. Ważne aby była ładna, by ktoś był zainteresowany kupnem.
3. Rękodzieło. Pojawiły się głosy, że chciałybyście przekazać dla fundacji coś, co wykonałyście własnoręcznie - czy to biżuteria, czy akcesoria, czy cokolwiek innego, co ktoś chciałby kupić.
4. Akcesoria, dodatki, bajery.
5. Inne rzeczy, które Waszym zdaniem się nadają.

Szczegóły na blogu Bellezy TUTAJ


piątek, 15 czerwca 2012

Zdrowe śniadanie, czyli alternatywa dla owsianki /NIEWEGAŃSKIE/

Niecały miesiąc temu zaczęłam (w końcu!) regularnie ćwiczyć z płytą Ewy Chodakowskiej z Shape'a. Ewa jest niesamowicie naładowaną pozytywną energią kobietą a do tego jej ćwiczenia są stworzone jakby akurat dla mnie ;) Z całym sercem polecam wejść na jej stronę na FB, gdzie codziennie wrzuca motywacje dla fanów.
Przy okazji jeszcze bardziej zaczęłam zwracać uwagę na to co jem. Aczkolwiek na śniadania nie narzekam bo namiętnie wcinam owsiankę rano: po pierwsze jest to wybitnie zdrowe, po drugie szybkie - zalewam kilka łyżek płatków owsianych górskich i po łyżce różnych otrąb, potem dodaje suszone i świeże owoce. No ale zaczęłam szukać pożywnej alternatywy coby mi się owsianeczka nie znudziła za szybko. Na blogu jednej z dziewczyn piszącej o ćwiczeniach (tak, tak, niezła ostatnio się ze mnie fitnesso-maniaczka zrobiła :P) wpadłam na coś takiego:
Z góry przepraszam za brak źródła, ale nie zanotowałam strony i przy tylu obserwowanych blogach mi to umknęło.


OWSIANY PLACEK 

Skład (na jedną porcję):

3 czubate łyżki płatków owsianych górskich
po łyżeczce 2 rodzajów otrąb
pół banana
3 daktyle suszone
łyżeczka żurawiny suszonej
jajko

Jako wbijamy do miseczki i roztrzepujemy widelcem. Dodajemy płatki i otręby (ja zwykle robię to przed prysznicem, aby płatki zdołały napęcznieć w jajku, ale nie jest to konieczne), pokrojonego banana, daktyle i żurawinę. Mieszamy wszystko. Można dodać ciut cynamonu, cukier nie jest absolutnie konieczny, gdyż banan i suszone owoce dają plackowi wystarczająco dużo słodyczy.
Wszystko dajemy na patelnię beztłuszczową, formujemy placek i smażymy do brązu, po czym przewracamy na drugą stronę. Gotowy placek najlepiej podać ze świeżymi owocami, u mnie oczywiście teraz królują truskawki :)





Smacznego!